Witajcie
jest w końcu ciepło i chce się żyć ,cieszyć , szaleć
w moim przypadku nawet lepić aniołki no to kocham ...
tymczasem po za anielskim szaleństwem
dużo pracy w ogrodzie i domu
przygotowujemy się do pierwszej Komunij świętej
naszego syna Konrada
Stres może jeszcze mały i oby go nie przybyło bo jest nie potrzebny!!!
Ogród kwitnie i zieleni się ale i nie obyło się bez strat
po jesiennym przesadzani rośliny niektóre bardzo to odchorowały a inne
zupełnie padły żal w sercu i trochę łez było no ale
muszę nadrobić podosadzać i cieszyć się tym co jest ...
i tym ciepłem jest nieocenione zima dala nam w kość
magnolie które miałam przez wiele lat zmarzły mi w tamtym roku
ale zaś w tym pojawiła się nowa oby została na zawsze!
Na Wrocławskim młynie znalazłam wyczekiwana ławkę z krzesłami
jest już przerobiona ale to w następnym poście bo różnica jest ogromna
najgorsze było ją dotachać do samochodu
ale udało się i już jutro kawkę będę pić ...
tu obdrapana i obskurna ale zostało tylko zdjęcie ...
wianuszek od Beatki po prostu nie umiem czegoś nie kupić w jej kwiaciarni są cudowne...
i nowe anielskie ...........................................nocą i dniem